Egipt 2008, 2010 i 2011

Egipt odwiedzałam aż 3 razy. Bardzo źle znosiłam Szczecińską zimę, przez co zawsze ochoczo uciekałam na ferie zimowe do cieplejszych krajów. Pomagał mi w tym Alfa Star oferując akurat w tym terminie promocyjne ceny wycieczek.

Egipt1Egipt 2008- pierwsze starcie

Na wycieczkę – Egipt rejs po Nilu 15 dni – wybrałam się z biurem podróży Alfa Star. Była to moja druga wycieczka, ale tym razem w pełni się do niej przygotowałam – od zebrania informacji na temat odwiedzanych miejsc po poprawne spakowanie się.

Hurgada i rejs po Nilu

egypt_4_by_alauna

Rejs po Nilu wydawał mi się idealnym rozwiązaniem by wypocząć i pozwiedzać najważniejsze zabytki Egiptu jednocześnie. I tak było. Opalanie się na górnym pokładzie, pływanie w odkrytym basenie, wspaniałe jedzenie, przyjemne kajuty i wieczory z imprezami tematycznymi – wszystko to złożyło się na przyjemne kilka dni. Oczywiście nie można się spodziewać za dużo po statku – na pewno nie europejskiego standardu 😉

Bezpośrednio ze Szczecina przyleciałam do Hurghady. Najpierw wypoczynek w hotelu przez kilka dni, a następnie udałam się autokarem na zwiedzanie. W pierwszej kolejności odwiedziliśmy Dolinę królów, którą byłam nieco zawiedziona. Grobowce nie zrobiły na mnie najmniejszego wrażenia. Co innego jednak świątynia Hatchepsut, która zachwycała zarówno swoją lokalizacją wśród imponujących skał jak i wyjątkowo pięknie zachowanymi zdobieniami. Następnie po drodze mineliśmy Kolosy Memnona.

Zwiedzaliśmy również kompleks Świątynny Karnak w Luksorze. Moją uwagę najbardziej przykuły ryty widoczne na drugim zdjęciu. Wedle przewodnika to nic innego jak kto i ile dał datków na świątynię.

Kolejnego dnia zwiedzaliśmy świątynię Horusa w Edfu. Przyznam, że to chyba najpiękniejsza świątynia jaką oglądałam. Wspaniale zachowana, jako że większość czasu spędziła przykryta pod piaskiem. Aż żal myśleć, że teraz tak na prawdę powoli dalej niszczeje. Tego samego dnia zwiedzaliśmy też świątynię boga Nilu Sobka w Kom Ombo.

 

Następny dzień należał do Asuan, gdzie mieliśmy oglądać niedokończony obelisk w kamieniołomach asuańskich. Niestety żar lejący się z nieba skutecznie nam to uniemożliwił, jako że nikt z nas nie był gotów opuścić cień i wyjść na rozgrzane kamienie. Za to wielka tama Asuańska była już bardziej przyjazna ze względu na sztuczne Jezioro Nasera.1_nubijska

Następne mieliśmy dwa dni na wypoczynek, można jednak było skorzystać z wycieczek
fakultatywnych – do Abu Simbel i do wioski Nubijskiej. Wyprawa do Abu Simbel się nie odbyła ze względu na małą ilość chętnych. Za to wszyscy wyprawiliśmy się do wioski Nubijskiej, gdzie mogliśmy pouczyć się pisać swoje imię i cyfry po arabsku. Dodatkową atrakcją była również ferma z małymi krokodylami.

1_statek_abordaz

 

Nie mogłabym też pominąć głównej atrakcji podczas rejsu, czyli abordażu sprzedawców na statek. Podpływali oni swoimi łódkami, nawoływali głośno i rzucali “próbkami towarów” w turystów, którzy tylko pojawili się w zasięgu ich wzroku. Osobiście nie kupiłam absolutnie niczego od nich, ale muszę przyznać, że wyglądało to przekomicznie. Zwłaszcza gdy zbliżaliśmy się do jednej z zapór na wodzie i widzieliśmy cały szpaler takich łódek na wodzie, a które następnie oblepiły obydwie strony statku.

Rejs zakończył się autokarowym powrotem o bardzo nieludzkiej godzinie do Hurgady.

Kair

Podczas wypoczynku w Hurgadzie zrobiłam sobie urodzinowy prezent i pojechałam na dwudniowy pobyt do Kairu. Nie uwzględniłam tylko jednego – że to będzie idealnie koniec Ramadanu. Oznaczało to, że razem z nami (turystami) do Kairu jechała również obsługa hotelowa na obchody do Kairu. Tak więc w swoje urodziny wstałam o 1 w nocy z nadzieją spania w autokarze. Tam jednak czekał na mnie ścisk, płaczące dzieci, głośne rozmowy – i tak przez 7 godzin aż do Kairu.

Samo zwiedzanie rozpoczęliśmy w Egipskim Muzeum Narodowym z absolutnie przepięknymi eksponatami. Z perspektywy czasu żałuję, że na zwiedzanie miałam tak mało czasu i po podróży marzyłam tylko o jedzeniu i spaniu. W Gizie zwiedzaliśmy piramidy Cheopsa, Mykerinosa i Chefrena oraz wielkiego Sfinksa – choć nazywanie tego zwiedzaniem jest mocno na wyrost. Bardziej określiłabym to “przechadzaliśmy się obok”, a ja “nielegalnie wspiełam się na jedną z piramid”. Podczas drugiego dnia pobytu zwiedziliśmy świątynie w Kairze – Alabastrowy Meczet, Abu Serga, Kościół Zawieszony i synagogę Ben Ezry.

Na koniec w Instytucie Papirusu mieliśmy okazję podziwiać proces produkcji papirusu. Do produkcji używa się łodygi trzciny papirusowej, która ma trójkątny przekrój. Jej miąższ kroi się na paski – w miarę możliwości cienkie i jak najszersze. Następnie układa się je gęsto, sklepuje i suszy na słońcu

Pustynia, quady, wielbłądy i występy

Po powrocie z Kairu dalej nie mogłam wysiedzieć grzecznie w hotelu w Hurgadzie. Zwłaszcza przy sporej odległości do plaży i wody. Wybrałam się więc w przeciwną stronę – na pustynię. Najpierw czekał mnie przejazd jeepami i podziwianie fatamorgany. Następnie zmieniłam środek lokomocji i już pomykałam quadem po spalonej słońcem ziemi. Niesamowite doświadczenie.

Po szaleństwach na czterech kołach przyszedł czas na kopytne szaleństa. Miałam okazję chwilę przejechać się na wielbłądzie, ale dużo większą przyjemność sprawiała mi interakcja z tymi zwierzętami. Od miziania po szyji, przez karmienie i pojenie po obserwowanie ich tarzania się w piasku.

Wyprawę kończyło wieczorne przedstawienie z muzyką, sheeshą i tańczącymi derwiszami. Najwspanialszych wrażeń dostarczyła mi jednak sama natura – zachodu słońca na pustyni łatwo się nie zapomina. A gdy już słońce się schowało podziwialiśmy gwiazdy – zarówno z teleskopami jak i bez nich.

Z całej wyprawy do egiptu to właśnie ta wycieczka fakultatywna najmocniej odcisnęła na mnie swoje piętno.

1_desert_6

Egipt2Egipt 2010 – podejście drugie

Tym razem wycieczka przybwała formę rodzinnej i mocno kobiecej wyprawy z mamą i siostrą – ponownie z biurem Alfa Star.

Sharm El Sheikh i pływanie z delfinami

Zamiast Hurgady wybrałyśmy Sharm El Sheikh. Na miejscu czekał na nas bardzo dobry hotel z przepięknym ogrodem, ogromnymi basenami i ciekawymi animacjami. Jednak nie byłabym sobą, gdybym nie wyrwała się z niego by zrobić coś wyjątkowego.

Tym razem było to pływanie z delfinami. Od małego fascynowały mnie te zwierzęta, więc któregoś dnia spod hotelu zabrał mnie samochód do centrum. Tam w towarzystwie przemiłej rosjanki miałam okazję przez godzinę bawić się z delfinami. Było to o tyle wyjątkowe, że każda z nas miała właściwie jednego płetwiastego na własność. Polecam tą aktywność absolutnie każdemu, kto tylko będzie miał taką możliwość.

Jordania i Petra

Na kolejną wycieczkę fakultatywną skusiłyśmy się już wszystie. Była to jednodniowa wyprawa do Jordanii i zwiedzanie Petry. Po dotarciu na miejsce miałyśmy okazję przejść pieszo przez wąski kanion, który prowadzi do Czerwonej Skały. Wykuty w skale Skarbiec (Khazaneh) robi niesamowite wrażenie na żywo, wyłaniając się spomiędzy skał.

Nurkowanie

Obcowania z delfinami nigdy za mało – wybrałam się więc również na swoje pierwsze nurkowanie. Aż dziw, że na całą grupę tylko ja chciałam nurkować za pierwszym razem. Nie mniej dzięki temu miałam opiekuna na własność. I dobrze – jak się okazało mój organizm nie radzi sobie najlepiej z wyrównywaniem ciśnienia. Do dziś wspominam to dziwne uczucie, jakbym słyszała muzykę pod wodą. Mimo wszystko zachwyciłam się podwodnym światem. I nie, snurkowanie to nie to samo.

Egipt3Egipt 2011 – ostatnie starcie

W zimowe ferie postanowiłam odpocząć od wszystkich i wszystkiego. Po prostu pojechać do mało uczęszczanego rejonu, przy rafie, do hotelu z internetem i masażami. Tak trafiłam do Marsa Alam z Alfa Starem.

Marsa Alam i nigdy więcej egiptu

Przede wszystkim – chciałam sobie odpocząć. Wstać późno, dospać w słońcu na leżaku, pospacerować po plaży a wieczorem iść na masaż i pooglądać sobie seriale. Niestety nie dane mi to było. Już podczas pierwszej wycieczki do Egiptu przekonałam się, że mężczyźni tu są strasznie napastliwi. Ale zwykle wystarczało stanowcze “nie!”. Tym razem jednak już trzeciego dnia przestałam opuszczać pokój hotelowy, ponieważ 2 lokalnych mężczyzn prowadzących salon urody na terenie hotelu nie dawało mi spokoju. Nie pomagały nawet kłamstwa na temat posiadania chłopaka. Doszło nawet do tego, że w jakiś sposób jeden z nich wszedł w posiadanie mojego numeru telefonu! A później zostawił mi prezent w pokoju gdy go opuściłam na czas sprzątania! Do tego wystarczy dodać bardzo głośne zabawy innych gości hotelowych wieczorami i w efekcie wróciłam bardziej zmęczona i sfrustrowana niż wyjeżdżałam. Wtedy też doszłam do wniosku, że to moja ostatnia przygoda z Egiptem, który nie ma mi już nic do zaoferowania.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s